Menu

Współpracujemy z

Gorzki smak zwycięstwa
10.08.2010 06:11

Zbigniew Nieradka z Aeroklubu Częstochowskiego, podopieczny Górskiej Szkoły Szybowcowej Żar wywalczył złoty medal w klasie osiemnastometrowej podczas mistrzostw świata w węgierskim Szeged. Opowiadał o tym w niedzielę na lotnisku aeroklubu Częstochowskiego w Rudnikach.

Na mistrzostwach świata na Węgrzech rozegrano siedem konkurencji: tzw. wyścigowe po określonych punktach i obszarówki – przeprowadzone w określonych obszarach. Liderem od początku zawodów był Karol Staryszak z Aeroklubu Mieleckiego. Prowadził w klasyfikacji generalnej – z dużą przewagą punktową – od pierwszej aż do przedostatniej konkurencji. Ale podczas ostatniej konkurencji mistrzostw – jak poinformował trener kadry Jacek Dankowski – z powodu pogarszających się warunków atmosferycznych Staryszak musiał wylądować poza lotniskiem. W tej ostatniej konkurencji zajął 47. miejsce i spadł na trzecie w klasyfikacji generalnej. Zdobył brązowy medal na mistrzostwach.

Zbigniew Nieradka leciał na szybowcu ASG 29. Wywalczony w Szeged tytuł mistrza świata jest jego pierwszym sukcesem takiej rangi. To pierwszy złoty medal. Obaj Polacy latali na mistrzostwach świata w parze. Polega to na tym, że zawodnik przystaje na koncepcję lotu partnera, choć sam może poleciałby inaczej.

To Karolowi należało się to zwycięstwo. Miałem w tym wszystkim najwięcej szczęścia – mówi skromnie Zbigniew Nieradka, nowy szybowcowy mistrz świata w klasie osiemnastometrowej. – Karol oddał mi swój szybowiec, a sam latał na gorszym, żeby wyrównać nasze szanse. Udoskonalił szybowiec, na którym latałem. Postanowił wyważyć go inaczej. Okazało się, że to świetnie działa – opowiada. – To mistrzostwo świata to gorzki sukces. Wolałbym skończyć na drugim miejscu – podkreśla szybownik.

Zbigniew Nieradka przyznaje, że mistrzostwa świata były trudnymi zawodami. Rywalizacja była zażarta. Zawodnicy starli się wypaść jak najlepiej.

Mnie większą frajdę daje latanie samodzielne, bo sam odpowiadam za wszystko: za dobre bądź złe decyzje. Ale na mistrzostwach świata nie da się osiągnąć dobrych wyników latając samodzielnie – uważa Nieradka. – A latanie w parze to kompromis – dodaje nowy mistrz świata.

43-letni Zbigniew Nieradka, szybownik i zawodowy pilot lotnictwem zainteresował się jako nastolatek.

O tym, że istnieją szybowce dowiedziałem się, jak tato zawiózł mnie na egzamin do szkoły średniej – opowiada. – „Tato, co jest? Wygląda jak samolot, a nie ma silnika?” pytałem. Tato wytłumaczył, że to szybowiec. Tak naprawdę wszystko zaczęło się od rywalizacji z kolegami z ławki. Lataliśmy, a każdy chciał być lepszy. A potem wir rywalizacji mnie wciągnął. Lubiłem latać na długie przeloty i zacząłem wygrywać w zawodach – mówi. – Szybownictwo to taka gra w szachy z przyrodą, tylko że w trójwymiarze. Za każdym razem jest inaczej, zawsze się coś zmienia. Bardziej przewidywalne jest latanie w górach, przy tym samym wietrze i o tym samym nasłonecznieniu. Na nizinach za każdym razem jest inaczej – przyznaje Zbigniew Nieradka. (wik)


 

Sonda

Czym się pasjonujesz?
 

Polecamy

Reklama
Reklama

Galeria zdjęć