| 25.07.2011 09:16 |
|
Konstanin Fedotov z Rosji został zwycięzcą w konkurencji prędkościowej F2A modeli latających na uwięzi, a zespół: Pascal Surugue i Georges Surugue wygrał w klasie wyścigowej F2C zawodów do Pucharu Świata zakończonych w minioną sobotę 23 lipca br., organizowanych przez Aeroklub Częstochowski. A już następnego dnia – w niedzielę 24 lipca br. na stadionie Arena Częstochowa i na lotnisku Rudniki rozpoczynają się Mistrzostwa Europy Modeli Latających na Uwięzi. – Modelarstwo lotnicze to styl życia – mówią zawodnicy z różnych stron świata, którzy zjechali się do Częstochowy. – To nasz los – śmieją się Konstanin Fedotov, zwycięzca w konkurencji F2A oraz jego koledzy z narodowej drużyny: Michaił Żurawliow, Stanisław Dudariew i Władimir Kiriajew mówiąc o swojej pasji modelarstwa. Kochają pilotowanie modeli, ale uwielbiają też wielogodzinną pracę w modelarni nad budową modeli. – To dopełnienie pracy w przygotowaniu się do startu w zawodach modeli latających – mówią. Konstantin Fedotov uzyskał najlepszy wynik w konkurencji prędkościowej – 299 km na godzinę. Drugie miejsce zajął Serguei Kostine, także reprezentant Rosji z wynikiem 297 km na godzinę , a trzecią lokatę zdobył Paul Eisner z Wielkiej Brytanii uzyskując prędkość 296,8 km/h. Najlepszy z Polaków Paweł Praus znalazł się na 13. pozycji z wynikiem 275,5 km/h. – To nietypowy model – wszystko w nim jest zredukowane do minimum – tłumaczy Paweł Praus o modelu, który pilotował w zawodach do Pucharu Świata. – W celu osiągnięcia jak największej prędkości jest skonstruowany tylko jeden płat i jedna część statecznika poziomego. Śmigło też ma tylko jedną łopatę, bo drugie skrzydło daje dodatkowe opory i jest zbędne. Swój model wykonał z lipowego drewna i duraluminiowej blachy. Tłokowy silniczek spalinowy o pojemności 2,5 cm sześc. osiąga ponad 40 tys. obrotów na minutę i ma około 2 kM mocy. – Z każdego centymetra pojemności silniczka można uzyskać moc 1 kM. Jeśliby ten przelicznik zastosować do fiata 125p, to maluch powinien mieć moc 650 kM – zwraca uwagę Paweł Praus. Na 14. pozycji w konkurencji F2A znalazł się kolejny Polak 24-letni Paweł Baron z Katowic, a na 20. zostali sklasyfikowani Piotr Zipzer i Robert Holeczek, któremu odmówił posłuszeństwa model rozbity wcześniej na zawodach i ponownie złożony przed pucharowymi zawodami. W konkurencji wyścigowej F2C w finale spotkały się dwa zespoły francuskie i jeden ukraiński. Reprezentanci Ukrainy zostali zdyskwalifikowani, kiedy pilot zespołu zbyt wysoko wyniósł linkę utrzymującą model i udaremnił start przeciwnikowi. Zarządzono drugie rozegranie finału. Bezkonkurencyjny okazał się w nim francuski zespół: Pascal Surugue i Georges Surugue zyskując wynik 6 minut 40 sekund i 75 setnych na dystansie 200 okrążeń, który pokonał swoich kolegów z reprezentacji: Thirry Ougen i Roland Surugue. Wellington Mary, 47-letni Brazylijczyk zdobył szóste miejsce. Przyjechał na pucharowe zawody świata w klasie F2C z Rio de Janeiro, gdzie na uniwersytecie jest wykładowcą z agronomii. To rodzinny zespół. Towarzyszyła mu żona Juliena Arurda, a mechanikiem zespołu jest ojciec modelarza 78-letni Nelson Pedro Mary mieszkający w Sao Paulo. – Modelarstwo mamy we krwi. Byliśmy w Kijowie, Portugalii, Holandii, Liverooplu w Anglii. Pojechalibyśmy nawet na Alaskę, gdyby tam były organizowane zawody – śmieją się Brazylijczycy mówiąc o pasji swojego życia. Są zafascynowani Polską i polską tradycyjną kuchnią. Modelarzy startujących w zawodach do Pucharu Świata organizowanych przez Aeroklub Częstochowski łączy nie tylko rywalizacja, ale i wspólna pasja, życzliwość, przyjaźń. – To jest mój anioł. Znalazł nasze kółeczko do modela – mówi Nelson Mary o Pawle Prausie, reprezentancie Polski w konkurencji F2A. A Paweł Praus mieszkający w Tychach przyznaje: – Takich startów jak ten do Pucharu Świata organizowany przez Aeroklub Częstochowski jest niewiele. To ukoronowanie kilkuset godzin spędzonych przez cały rok w modelarni. Christopher Eifflaender, inżynier lotniczy z Manchasteru, który brał udział w konkurencji F2C, mówił podczas startów: – Jeśli dostanę się do półfinału, będę bardzo szczęśliwy. W pucharowych zawodach w Częstochowie wraz ze swoim mechanikiem Johnem Broadhead wywalczył 8. miejsce. – Cieszę się, że tu jestem i są tu fajni ludzie, o takich zainteresowaniach jak ja – mówi Christopher Eifflaender. Polak Krzysztof Smaga z Warszawy i jego partner Rafał Brzeziński byli najlepszym polskim zespołem w konkurencji wyścigowej F2C. – Wyścigi to konkurencja, która łączy w sobie wszystko, co jest obecne w sporcie modelarskim: biegłość w budowie modelu i latanie – sprawność fizyczna oraz trening. Chodzi o to, żeby model dobrze zbudować, i dobrze nim polecieć – mówi Krzysztof Smaga. –Przyjeżdżam na zawody, żeby spotkać się ze znajomymi. Ale druga rzecz to konkurencja miedzy nami. Staram się osiągnąć jak najlepsze wyniki i poprawić poprzednie. Modelarstwo lotnicze to styl życia. Trzeba chodzić do modelarni i znaleźć na to czas. To bardzo fajna pasja, przyjemna i nagradzająca – podkreśla. Krzysztof Smaga jest teraz projektantem wzornictwa przemysłowego. – Modelarstwo pomogło mi w studiach i pracy zawodowej. Mam znajomość technologii materiałów i techniki wykonania modeli, którą wykorzystuję przy projektowaniu przemysłowym. Modelarstwo zahacza o szerokie dziedziny techniki. Daje bardzo dużą bazę do startu w różnych zawodach – mówi. A Rafał Brzeziński dodaje: – Modelarstwo wyciągnęło mnie z wielu różnych problemów. Dzięki modelarstwu nie skończyłem tak jak wielu moich kolegów. Drugi zespół Polaków biorący udział w zawodach do Pucharu Świata w F2C: Krzysztof Piotrowski i Michał Dzikowski uzyskał 14. miejsce. Wacław Golisz i Wojciech Lesiuk zdobyli 16. lokatę w tej samej klasie. Jacek Gołembiewski i Michał Majewski zdobyli 17. pozycję. – Nie przypominam sobie w ostatnich latach takiej liczby polskich modelarzy w zawodach do Pucharu Świata: 20 osób – 18 zawodników i dwóch kierowników ekip. Sport modelarski w Polsce się odrodził – cieszy się Wojciech Lesiuk. (wik) |




