Menu

Współpracujemy z

Latały załogi rodzinne
05.10.2010 09:21

Mimo niesprzyjającej pogody w pierwszy weekend października udało się rozegrać na lotnisku w Rudnikach III Jurajskie Zawody Samolotowe o Memoriał Piotra Sikorskiego. Obok najlepszych polskich pilotów startowali początkujący. Formuła startu w imprezie rodzin lotniczych bardzo spodobała się zawodnikom. – Była to rzeczywiście impreza dla wszystkich: amatorów i zawodowców – mówi Michał Braszczyński, dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego.


Jurajskie Zawody Samolotowe o Memoriał Piotra Sikorskiego były zawodami rajdowo-nawigacyjnymi. Zawodnicy startowali w dwuosobowych załogach: pilot z nawigatorem. Dostali przed startem zadanie lotu. Musieli wykreślić trasę lotu, a także rozpoznać obiekty, których zdjęcia otrzymali przed lotem. Na trasie były też punkty kontroli czasu, do których załogi starały się dolecieć jak najbardziej punktualnie – z dokładnością plus – minus dwóch sekund. Oceniano też precyzję lądowania – dokładność, z jaką samoloty siadały na ziemi w szczegółowo określonym miejscu. Najlepszą załogą okazali się Krzysztof i Kamil Wieczorkowie z Krakowa – ojciec i syn uzyskując jedynie 83 punkty karne. Tuż za nimi uplasowali się Janusz Darocha z Aeroklubu Częstochowskiego z piękną córką Igą , którym naliczono 92 punkty karne. Trzecią lokatę zajęli Marek i Michał Kachaniakowie z Rzeszowa – ojciec i syn ze 115 punktami karnymi. Na czwartym miejscu znaleźli się częstochowianie – rodzeństwo Marcin (członek kadry narodowej juniorów) i Rafał Skalikowie.

W Memoriale Piotra Sikorskiego wystartowałem za namową syna, który kilka tygodni temu zdobył licencję pilota samolotowego i chcilał zobaczyć jak wygląda start w zawodach sportowych – mówi Krzysztof Wieczorek, pilot polskiej kadry narodowej, zdobywca tegorocznego Pucharu Polski, jeden z najlepszych pilotów świata. – Dobrze, że mnie namówił. Spodobało nam się, że jest konkurencja ogólna, rodzinna. Zawody były przez to mało stresujące, takie trochę piknikowe, rodzinne, a chodziło o to, żeby miło spędzić czas w gronie przyjaciół. Ale był w nich też oczywiście element rywalizacji i w każdej konkurencji staraliśmy się uzyskać jak najlepszy wynik. Ale zdecydowanie inne było w nich obciążenie psychiczne niż np. na mistrzostwach świata. Dla mojego syna to wielki sukces. Pierwszy start w zawodach sportowych i pierwsze miejsce. To duża zachęta do latania sportowego.

Charakter III Jurajskich Zawodów Samolotowych o Memoriał Piotra Sikorskiego chwali też Janusz Darocha, najbardziej utytułowany pilot świata, tegoroczny mistrz świata w lataniu rajdowo-nawigacyjnym, zdobywca drugiego miejsca w Pucharze Polski w tym roku.

Formuła zawodów jest trafiona – podkreśla Janusz Darocha. – Trochę nie sprzyjała nam pogoda, co spowodowało, że wiele załóg, które zgłosiły chęć uczestnictwa, nie mogły dolecieć na zawody. W piątek panowały warunki na granicy dopuszczającej do latania zawodniczego. Dopiero w sobotę pogoda się poprawiła. Z córką latało mi się bardzo dobrze. To była sama przyjemność, relaks. Nawet za bardzo – jak na zawody – rozluźniliśmy się. Druga trasa przechodziła koło naszego domu. Widzieliśmy go z góry. Poprosiłem córkę, żeby zrobiła zdjęcie. A 200-300 metrów dalej był znak, którego nie zauważyliśmy – dodaje z uśmiechem.

Janusz Darocha przyznaje, że jest bardzo zadowolony z tych zawodów.

Załogi startujące w zawodach zadeklarowały, że wystartują też w przyszłym roku – podkreśla.

Podobne odczucia ma też Włodzimierz Skalik, prezes aeroklubów Polskiego i Częstochowskiego.

Bardzo się cieszymy, że udało się zrealizować dwa akcenty tego memoriału: udział w zawodach nowych, debiutujących pilotów oraz udział załóg rodzinnych – mówi Włodzimierz Skalik. – Drugiego dnia zawodów, kiedy poprawiły się warunki pogodowe, wyniki sportowe też były lepsze – dodaje.

III Jurajskie Zawody Samolotowe były Memoriałem Piotra Sikorskiego – częstochowskiego pilota, który 22 lipca 2007 roku zginął wraz z żoną, synem i dwójką przyjaciół podczas wypadku lotniczego. Podczas takich zawodów nie można było uciec od wspomnień.

Piotr jako pilot imponował wiedzą, którą posiadł w dużej mierze poprzez swoje duże zaangażowanie i zainteresowanie, zanim jeszcze rozpoczął szkolenia lotnicze. Był wyjątkowo zdyscyplinowany – podkreśla prezes Aeroklubów: Polskiego i Częstochowskiego. – Był członkiem Zarządu Aeroklubu Częstochowskiego i chętnie służył swoim doświadczeniem menedżera. W dużym stopniu wpierał nas przy uruchamianiu trudnej działalności obrotu paliwem lotniczym, co od lat wyróżnia lądowisko w Rudnikach koło Częstochowy spośród lotnisk sportowych w Polsce. Był bardzo konkretny, kreatywny, swoją postawą mobilizował innych do pracy. Piotr był człowiekiem wyjątkowo pogodnym, uczynnym. Potrafił znakomicie odnaleźć się w gronie młodszych koleżanek i kolegów. Budził zaufanie jak mało kto. Dla mnie był po prostu przyjacielem… – dodaje Włodzimierz Skalik.

Koledzy z Aeroklubu Częstochowskiego wiedzą, że Piotr Sikorski zginął nie przez brawurę, a bezpieczeństwa przestrzegał przede wszystkim. – To ironia losu – mówią o tym tragicznym wypadku. Cieszą się, że w uroczystości zakończenia III Jurajskich Zawodach Samolotowych o Memoriał Piotra Sikorskiego uczestniczyli: senior Zdzisław Sikorski – ojciec Piotra i jego brat – Adam Sikorski, prezes firmy Unimot, która ufundowała atrakcyjne nagrody dla najlepszych załóg, amatorów, najmłodszej ekipy, załogi rodzinnej.

Cieszy mnie ten memoriał. Brat jest dla mnie ikoną. Wciągnął mnie we wspólne pasje. Gdy teraz lecę, wiem, że nie mam bezpiecznika na ziemi – mówi Adam Sikorski. – Jeden wylatywał, a drugi był na ziemi. To dawało poczucie bezpieczeństwa, że gdyby doszło do wypadku, ten drugi wszystkim się zajmie – rodziną, biznesem. Przez tę świadomość lepiej się nam latało – przyznaje. – Teraz latam tylko tyle, ile jest potrzebne do utrzymania uprawnień lotniczych. Głównie ze względu na rodziców, nacisk z ich strony. Ale nie przestanę latać. To pasja, której się nie rzuca. To zbyt wspaniałe i silne odczucie – dodaje brat Piotra.

Cieszę się, że na zawodach panowała tak miła atmosfera – mówi Michał Braszczyński, dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego. – Widać było też napięcie związane z rywalizacją. Chyba niektórzy zawodnicy byli zaskoczeni całkiem niezłym poziomem tras i zdjęć.

A że były to prawdziwe, fajne, sportowe i pełne adrenaliny zawody świadczy protest złożony przed komisją sędziowską, który został jednak oddalony.

Chcemy zachęcić do uprawiania latania rajdowo-nawigacyjnego i pokazać, że jest to jednak sport bezpieczny – podsumowuje Michał Braszczyński. (wik)

 

Sonda

Czym się pasjonujesz?
 

Polecamy

Reklama
Reklama

Galeria zdjęć